
"Mój samolot huczy głośno, drgają skrzydła złote. Chodź Medorze-
polecimy w podróż samolotem."
I tak się to zaczęło: na początku był Medor a potem to juz poleciało...
Medor był psem absolutnie wyjątkowym i absolutnie idealnym... Bo
pochodził z dziecinnej książeczki=) Niemniej przeżyłam z nim mnóstwo
nieprawdopodobnych przygód w naszej wielkiej podróży.
Po Medorze przyszła już prawdziwa, z krwi i kości czarnowłosa
pekińczyczka- Czika. A potem był boksero-podobny mixik Bartek.
I wreszcie pierwszy rasowy łobuz - Pegaz
z Olimpu - terier walijski,
czyli totalny mistrz wszelkiego rozrabiactwa.
Na briardy natknęłam sie po raz pierwszy na wystawie w Rybniku.
Zobaczyłam wtedy żółte "coś" co bardzo przypominało mi kangura
a z
ruchów nie było podobne do niczego... no może do jakiegoś gatunku
kosmitów=) W niespełna rok później (1991r.) zagościł u nas pierwszy
briardzik- King Kong z Ecolonu. Niestety długo sie nim nie
nacieszyliśmy- przyjechał z Czech z parwowirozą. Tak więc takim naszym
w
pełni pierwszym briardem był otrzymany w zastępstwie Clipperon (Dżino).
Dziś żyjemy z dwoma kudłaczami: płową Aszką (ASH Tedaga) i czarnym
Rinkiem (RINO TIVIO Mirage)... no i z Majkim (Mike) oczywiście!
|